Z kraju


Z kraju 8 Apr 2008

Jeszcze dzisiaj PO zwróci się do marszałka Sejmu, żeby na najbliższym posiedzeniu, być może w piątek, Sejm rozpatrzył wniosek o odwołanie Ewy Sowińskiej z funkcji Rzecznika Praw Dziecka - poinformował szef klubu Platformy Zbigniew Chlebowski.
Zdaniem posłów PO, Sowińska nie wypełnia swoich obowiązków bezstronnie, a w swojej pracy nie kieruje się wyłącznie dobrem dzieci. Platforma chce także zmian w ustawie o RPD.

- Pani minister musi jak najszybciej przestać pełnić funkcję Rzecznika Praw Dziecka. Jest dzisiaj wyraźnie związana tylko i wyłącznie z jedną opcją, jest dzisiaj raczej rzecznikiem Radia Maryja, niż rzecznikiem, który walczy o prawa polskich dzieci - powiedział Chlebowski na konferencji prasowej w Sejmie.

- Wiemy o tym doskonale, że w parlamencie mamy wystarczającą większość, żeby panią minister odwołać. (…) Dzisiaj zwracamy się do polityków PiS, żeby w tej sprawie zechcieli zabrać głos, poparli nasz wniosek - podkreślił szef klubu PO.

Według PO Sowińska, wbrew złożonemu ślubowaniu, nie strzegła w należyty sposób praw dziecka ani godności powierzonego jej stanowiska, przy wypełnianiu swoich obowiązków nie dołożyła należytej staranności i sumienności, a także nie dochowała wierności konstytucji.

Wniosek o odwołanie RPD oraz nowelizacja ustawy są już gotowe. Jeszcze we wtorek wniosek o odwołanie Sowińskiej trafi do marszałka Sejmu - zapowiedział Chlebowski.

Posłowie PO zarzucają Sowińskiej m.in., że wykorzystywała urząd do prezentowania prywatnych poglądów (np. wystosowała list w obronie abp. Stanisława Wielgusa), ograniczyła kontakty z dziennikarzami, preferując media związane z o. Tadeuszem Rydzykiem, w sprawach podejmowanych przez pracowników Biura wskazywała swoje subiektywne nastawienie jeszcze przed ich obiektywnym zbadaniem, w licznych wypowiedziach wykazywała brak poszanowania dla osób, w tym dzieci wychowywanych w odmiennym od akceptowanego przez siebie środowisku (np. potępienie rodzin wychowujących dzieci w konkubinacie).

We wniosku przytaczane są również wypowiedzi Sowińskiej o teletubisiu Tinky-Winky, zakazie pracy z dziećmi dla homoseksualistów czy urzędowej rejestracji konkubinatów. Posłowie wypominają jej także nieinformowanie opinii publicznej o działaniach podejmowanych przez Rzecznika (np. ustanowieniu medalu “Pro Infantis Bono”, obradach rad doradczych działających przy RPD), unikanie otwartych debat publicznych na ważne tematy dotyczące dzieci i ograniczenie współpracy z organizacjami pozarządowymi.

- Polskie dzieci potrzebują Rzecznika, który jako obrońca ich praw będzie w stanie w sposób bezstronny, staranny, sumienny i godny - wprowadzać w życie tezy zawarte w złożonym ślubowaniu oraz wypełniać zadania określone w ustawie o Rzeczniku Praw Dziecka - napisano we wniosku Platformy.

We wtorek na konferencji prasowej Magdalena Kochan (PO) przedstawiła założenia nowelizacji Ustawy o RPD. Aby wzmocnić ten urząd, proponuje, by funkcję rzecznika mogła pełnić jedynie osoba “wyróżniająca się wiedzą prawniczą lub pedagogiczną, doświadczeniem zawodowym oraz wysokim autorytetem ze względu na walory moralne i wrażliwość społeczną”.

Zgodnie z zaproponowanymi przez nią poprawkami do Ustawy o RPD, rzecznik podejmowałby działania z własnej inicjatywy oraz w przypadku, gdy dotrze do niego wiadomość o naruszaniu praw lub dobra dziecka. Mógłby też m.in. występować do właściwych organów z wnioskami o podjęcie inicjatywy ustawodawczej, o wydanie lub zmianę innych aktów prawnych oraz zlecać sporządzanie ekspertyz i opinii.

Nowelizacja nakładałaby na organ, organizację lub instytucję, do których zostało skierowane wystąpienie, obowiązek poinformowania rzecznika o podjętych działaniach lub zajętym stanowisku nie później niż w terminie 30 dni oraz współdziałania i udzielania mu pomocy. W przypadku gdy rzecznik nie podzielałby tego stanowiska, mógłby zwrócić się do właściwej jednostki nadrzędnej o podjęcie odpowiednich działań.

W nowelizacji znalazłby się również zapis o współdziałaniu RPD ze stowarzyszeniami, ruchami obywatelskimi, innymi dobrowolnymi zrzeszeniami i fundacjami na rzecz ochrony praw dziecka.

Wniosek o odwołanie Sowińskiej złożył także, jeszcze w lutym, klub LiD. Na konieczność nowelizacji Ustawy o RPD, tak by wzmocnić jego kompetencje, wskazywało wielu ekspertów i działaczy na rzecz dzieci, m.in. Kapituła Orderu Uśmiechu oraz Polskie Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka.

Czyżby miało nie być w Polsce więcej “afer Teletubisiowych” ? :) Ja jestem ZA :)

Z kraju and Ze świata 26 Mar 2008

Czy Lech Kaczyński chciał spotkać się z Angelą Merkel, by mediować na rzecz otwartych drzwi NATO dla Ukrainy? “Gazeta” dowiaduje się, że był taki plan, ale spalił na panewce

Źródła “Gazety” w MSZ sugerują, że próbom zorganizowania takiego szczytu zaszkodziło niedawne orędzie prezydenta w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Pojawiła się w nim m.in. mapa Niemiec sprzed 1939 r., która miała postraszyć Polaków niemieckimi roszczeniami. Niemcy nie komentowali orędzia wprost, ale przyjęli je bardzo źle.

Nawet jeśli otoczenie kanclerz Merkel rozważało spotkanie z polskim prezydentem, to po orędziu nikt w Berlinie nie miał już na nie ochoty - słyszymy z polskich źródeł. A niemieckie źródła w Berlinie tłumaczą, że Merkel nie potrzebuje polskiego pośrednictwa w sprawie Ukrainy. Na dowód przytaczają to, że kanclerz spotkała się w połowie marca w Lizbonie z ukraińską premier Julią Tymoszenko, a jednym z tematów było właśnie NATO.

Tydzień przed szczytem NATO w Bukareszcie toczy się zakulisowa gra o włączenie Ukrainy i Gruzji do tzw. planu działań na rzecz członkostwa w NATO (MAP). Szanse na to są niewielkie, ale stawka wysoka. Objęcie jakiegoś kraju MAP to jak zaręczyny, choć bez gwarancji ślubu. Nie jest to obietnica wejścia do Sojuszu, ale włączone do MAP kraje mają status kandydata, a NATO zobowiązuje się im pomóc na drodze do sojuszu.

Problem w tym, że o objęcie Tbilisi i Kijowa natowskim planem mocno zabiega tak naprawdę tylko Polska. Mamy poparcie innych nowych krajów członkowskich z naszego regionu i Kanady. Najbardziej wpływowe w Sojuszu Stany Zjednoczone zachowują życzliwą neutralność. Na czele obozu, który Ukrainie i Gruzji w NATO jest niechętny, stoją Niemcy popierani przez Francuzów, Hiszpanów i Włochów.

Berlin argumentuje, że ani Ukraina, ani Gruzja nie spełniają kryteriów ściślejszego związania ich z sojuszem, a dodatkowo Ukraina jest głęboko podzielona w sprawie wejścia do NATO. Niemcy wskazują, że ponad połowa Ukraińców i główna partia opozycyjna są przeciwne wiązaniu się z sojuszem, zaś premier Julia Tymoszenko wysyła w tej kwestii sprzeczne sygnały, bo popieranie niepopularnego w Kijowie NATO jej nie służy.

Właśnie dlatego w głowach polityków przychylnych rozszerzeniu NATO zrodziły się ostatnio pomysły na zakulisowe polskie mediacje na rzecz Kijowa i Tbilisi. Część z nich zakładała osobiste zaangażowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Jak się dowiadujemy, pierwsza próba miała miejsce w połowie marca. W Warszawie gościł wtedy szef NATO Jaap de Hoop Scheffer. Tego samego dnia wieczorem przyjechał do Polski prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, który chciał spotkać się w cztery oczy z Schefferem. Ale stronie polskiej nie udało się doprowadzić do rozmowy. Oficjalne wyjaśnienie: szef NATO bardzo się spieszył na samolot, a Juszczenko przyleciał za późno. Nieoficjalnie dlatego, że kraje NATO wiedzą, że Juszczenko i tak jest zwolennikiem wejścia do Sojuszu. Natomiast politykiem, na którego jasnej deklaracji w sprawie związania Ukrainy z NATO zależy i Brukseli, i Waszyngtonowi, jest Julia Tymoszenko.

Stąd drugi pomysł na mediację zakładający, że polscy przywódcy przekonają ukraińską premier do jasnej i mocnej deklaracji politycznej na rzecz NATO jeszcze przed bukareszteńskim szczytem. Zresztą był on ponoć podsuwany Warszawie przez Kwaterę Główną Sojuszu w Brukseli. I niewykluczone, że właśnie z takim posłaniem jedzie pod koniec tego tygodnia do Kijowa premier Donald Tusk.

Niezależnie od tego w otoczeniu polskiego prezydenta pojawił się pomysł, by przekonać Niemców - i to na najwyższym szczeblu - aby wycofali swój sprzeciw wobec MAP dla Ukrainy. Z naszych informacji wynika, że Kancelaria Prezydenta sondowała Urząd Kanclerski w Berlinie, czy kanclerz Angela Merkel miałaby czas i ochotę rozmawiać o tym z Lechem Kaczyńskim. Według części źródeł rozważano też spotkanie w trójkącie Merkel - Kaczyński - Tymoszenko. Próby zorganizowania spotkania zarzucono właśnie po słynnym multimedialnym orędziu prezydenta.

Kancelaria Prezydenta RP nie potwierdza, ale też nie zaprzecza, że starała się zorganizować w tej sprawie szczyt Kaczyński - Merkel. Zapytaliśmy o to wprost prezydenckiego ministra Michała Kamińskiego. “Duża część kontaktów dyplomatycznych Kancelarii Prezydenta RP ma charakter poufny. Jeśli o jakichkolwiek ustaleniach międzynarodowych należy powiadomić opinię publiczną, jest ona powiadamiana” - odpowiedział nam mailem Kamiński.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Z kraju 26 Mar 2008

Empik, wycofując ze sprzedaży pisma o treści erotycznej, może naruszać zasady prawa prasowego i zakaz selekcji sprzedawanych czasopism z uwagi na ich treść - uważa Izba Wydawców Prasy.

Empik uzasadnia decyzję względami ekonomicznymi i słabą sprzedażą takich czasopism w salonach. Wypowiedział umowy na zakup tych czasopism, i od 1 maja - pism erotycznych nie będzie w jego sklepach.

W stanowisku, przekazanym we wtorek, Izba napisała, że “nie wypowiada się w sprawie zawartości czasopism, których dotyczy omawiana decyzja, sprzeciwia się jednak dyskryminowaniu jakiejkolwiek grupy legalnie wydawanych w Polsce tytułów prasowych ze względu na ich treść”.

“Nieskrępowana i prowadzona na równych zasadach dystrybucja i sprzedaż tytułów prasowych jest fundamentem wolnej prasy” - przypominają wydawcy.

Izba zaznacza, że “kolportaż prasy wykształcił się jako specyficzna forma handlu, oparta na zasadach dostępności, neutralności i równego traktowania tytułów prasowych i wydawców, a przedsiębiorcy podejmujący się takiej działalności przyjmowali na siebie obowiązek przestrzegania powyższych zasad”.

W ocenie Izby, podawana przez Empik ekonomiczna motywacja wycofania z dystrybucji tytułów, dotyka podmiotowo jednorodnej grupy czasopism o określonej treści. “Może to rodzić domniemanie nieuprawnionej selekcji czasopism z uwagi na ich treść”, co byłoby sprzeczne z prawem prasowym - przypomina Izba.

Zgodnie z Prawem prasowym, “pracownik poligrafii oraz kolportażu nie może ograniczać ani w jakikolwiek inny sposób utrudniać drukowania i nabywania przyjętych przez przedsiębiorstwo do druku i rozpowszechniania dzienników, czasopism lub innych publikacji prasowych z powodu ich linii programowej albo treści”.

Zofia Rajczak z Empiku poinformowała, że spółka odniesie się do stanowiska Izby otrzymanego we wtorek, jednak nie wie kiedy to nastąpi. W jej ocenie, Izba myli pozycję, jaką pełni Empik - nie jest kolporterem, którego zapisy prawa prasowego dotyczą, a firmą sprzedającą m.in. prasę.

Rajczak podała, że umowy dotyczące zakupów prasy erotycznej przez Empik wygasną z końcem kwietnia i we wszystkich salonach na pewno nie będzie jej można znaleźć po 1 maja. Zaznaczyła, że w wielu salonach - głównie nowych lub przearanżowanych, już w 2007 roku ta prasa nie była sprzedawana.

Empik ma w kraju prawie 110 salonów.

Z kraju 26 Mar 2008

Ferrari, którym rozbili się dwaj dziennikarze motoryzacyjni, należało do Pawła Szymańskiego. Finansista i były wiceprezes PKN Orlen kupił je dwa dni przed tragedią. - Pan Zientarski miał zrobić zdjęcia auta, natomiast nie było mowy o żadnym testowaniu lub jeżdżeniu . - mówi Katarzyna Dobrzańska, szefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów “Dziennikowi”. W dniu wypadku samochód nie miał ubezpieczenia auto casco. - Auto zostało kupione dwa dni przed wypadkiem. Jego właściciel nie miał gdzie go przechowywać, dlatego zostawił auto na posesji dziennikarza - dodaje Dobrzańska.

Okazuje się, że Szymański nie zdążył przerejestrować auta na siebie - w dniu wypadku miało ono poznańskie tablice rejestracyjne. Samochód nie miał też ubezpieczenia AC, a jedynie obowiązkowe OC. Paweł Szymański: - Rozważaliśmy moje wejście do firmy Maćka, która zajmuje się motoryzacyjnymi eventami dla biznesmenów. Auto mogłoby być moim wkładem albo Maciek by je spłacił. Szczegóły nie były jeszcze doprecyzowane -. Czy sam wsiadłby za kierownicę nieubezpieczonego auta? - Ja tym autem nie zdecydowałem się jeździć. Maciek miał je sfotografować i tylko o tym rozmawialiśmy. Ale teraz najważniejszy dla mnie jest stan jego zdrowia, na resztę przyjdzie czas - mówi “Dziennikowi” finansista.

Czerwone ferrari 360 modena 27 lutego uderzyło o betonowy filar wiaduktu na warszawskim Ursynowie. W spalonych szczątkach samochodu znaleziono zwłoki dziennikarza “Super Expressu” Jarosława Zabiegi. Maciej Zientarski wciąż w bardzo ciężkim stanie leży w szpitalu. Do dziś nie ma pewności, który z mężczyzn prowadził samochód.

Z kraju 26 Mar 2008

Polacy w święta spędzili przed telewizorem średnio 5 godzin i 17 minut, a najwięcej widzów miał serial “M jak miłość” - wynika z danych AGB NMR. Podczas tegorocznych świąt Wielkanocnych Polacy oglądali telewizję przez średnio 5 godzin i 17 minut, czyli o 3 minuty krócej niż przed rokiem.

Najpopularniejszą propozycją programową wyemitowaną w czasie świąt był serial “M jak miłość”, który zgromadził w poniedziałek przed telewizorami 7,05 mln widzów (40,37 proc. udziałów w rynku).

W czołówce programów o największej oglądalności znalazły się też “Ranczo” (6,34 mln widzów; 39,54 proc. udziałów w rynku) i “Jaka to melodia?” (6,01 mln widzów; 44,07 proc. udziałów w rynku).

W trakcie świąt, TVP1 miała 22,48 proc. udziałów w rynku, TVN - 19,12 proc., TVP2 - 18,17 proc., a Polsat - 14,75 proc

Next Page »