o miał być wielki dzień dla podróżnych jeżdżących na trasie Warszawa – Łódź. Podróż miała wreszcie trwać znacznie krócej: tylko półtorej godziny, czyli o blisko 40 minut krócej niż dotąd. W weekend zakończyła się bowiem modernizacja torów na najbardziej zniszczonym odcinku z Łodzi do Skierniewic.
Inauguracja szybkich połączeń skończyła się gigantycznym zamieszaniem. W nocy z niedzieli na poniedziałek koło Skierniewic wykoleiły się cztery wagony pociągu towarowego ze złomem i zablokowały obydwa tory. Przez to na tej trasie doszło do gigantycznych opóźnień. Pociągi musiały jeździć objazdem przez Łowicz i Sochaczew.
Pociąg, który wyjechał z Łodzi o godz. 4.58, do Warszawy Centralnej zamiast o 6.30 dotarł z ponad trzygodzinnym opóźnieniem.
- Słów brakuje. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Z tak dużym opóźnieniem jeszcze nie jechałem – powiedział mi na Dworcu Centralnym jeden z pasażerów feralnego pociągu. Wielu podróżnych spóźniło się do pracy, część musiała odwoływać spotkania. Spóźniały się wszystkie pociągi między Łodzią i Warszawą oraz inne jadące przez Skierniewice, np. z Częstochowy, Opola czy Tomaszowa Maz.
Zablokował się też system informacji na Dworcu Centralnym, za który odpowiada spółka PKP Intercity. Tablica odjazdów w hali głównej pokazywała niemal wyłącznie pociągi spóźnione, np. do Warszawy Wschodniej. Nie wyświetlały się nawet te pociągi, które miały odjeżdżały za pięć minut.
Czy pasażerowie mają szansę na zwrot pieniędzy za bilet, które nawiasem mówiąc, od poniedziałku na trasie Łódź – Warszawa są droższe o 20 proc.?
- Pasażerowie mogą złożyć reklamację w kasie – mówi Łukasz Kurpiewski, rzecznik spółki PKP Przewozy Regionalne. Po chwili jednak nie daje nadziei na pozytywne rozpatrzenie skarg. Według polskiego prawa przewozowego pieniądze zwraca się tylko w przypadku rażących zaniedbań przewoźnika. W tym przypadku spółka kolejowa Przewozy Regionalne nie czuje się winna. Podobnie zresztą jak zawiadująca torami spółka Polskie Linie Kolejowe.
Kazimierz Peryt z PKP PLK zaznacza, że do wykolejenia doszło na prostym odcinku, który nie był teraz modernizowany. Przyznaje jednak, że niedawno wykonywano tam drobne prace remontowe. W spółce PKP PLK nieoficjalnie wskazują jako winnego przewoźnika, czyli PKP Cargo, które przewożą towary. Rzecznik tej spółki Jacek Wnukowski powiedział “Gazecie”, że przyczyny ustali specjalna komisja, która “będzie pracować kilka dni, kilka tygodni albo jeszcze dłużej”.
Około 13.30 w poniedziałek udało się udrożnić jeden z dwóch torów pod Skierniewicami. Drugi tor może być zablokowany jeszcze we wtorek. To oznacza kolejne opóźnienia.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
I pomyśleć, że w czasie wojny niemcy naprawiali u nas tory w kilka godzin…
Żenada.