Sędziowie na tropie policji i prokuratury?
Czy będzie pierwsze śledztwo obnażające metody prokuratury za rządów PiS?
Wczoraj przed Sądem Najwyższym ostrołęccy sędziowie zarzucili policji i prokuraturze, że walcząc z korupcją, posunęły się do:
fałszowania i zatajania dokumentów, celowego manipulowania dowodami, inwigilowania sędziów i “przekroczenia granic porozumienia między przestępcami a organami ścigania”.
Bo wczoraj Sąd Najwyższy zajmował się immunitetem sędziego Ryszarda W. z Ostrołęki. I ostatecznie uznał, że nie ma powodu, by go uchylać.
Prokuratura chciała W. postawić zarzut przyjęcia 5 tys. zł łapówki za zawieszenie wykonania kary skazanemu w 2003 r. Pawłowi L. Według prokuratury pieniądze potrzebne sędziemu były na naprawę kupionej wtedy, używanej toyoty corolli. W rzeczywistości sędzia kupił samochód kilka miesięcy wcześniej. Sprzedał stary, na koncie miał oszczędności dwukrotnie przekraczające zarobki i kwotę rzekomej łapówki.
Śledztwo opiera się na pomówieniach notorycznej oszustki Bożeny B. (trzy wyroki, czwarta sprawa w sądzie), jej konkubenta (przedstawiał się w śledztwie jako wróżbita). To Bożena B. krzyczała do skazujących ją sędziów: “Ja tego tak nie zostawię, zobaczycie jeszcze!”. Napisała do policji anonim, podając się za pracownika sądu, wskazując na Marię K., kierowniczkę jednego z sekretariatów i sędziów, rzekomych łapówkarzy. Tak się zaczęło.
W śledztwie o łapówce mówią też Paweł L., któremu sędzia W. utrzymał czteroletni wyrok w II instancji, i jego żona. – Stanęliśmy do nierównej walki z siłami policyjno-prokuratorsko-okultystycznymi – komentowała wczoraj sędzia Marzena Piekarska-Drążek broniąca W. przed uchyleniem immunitetu.
Po ponad roku od anonimu śledztwo określane mianem “ostrołęckiej ośmiornicy” skończyło się ośmioma aktami oskarżenia przeciwko ok. 30 osobom – głównie tym, co dawali pieniądze oszustce Bożenie B.
Prokuratura chciała oskarżyć też dwoje sędziów – Ryszarda W. i Barbarę S. Sprawa uchylenia immunitetu sędzi Barbary S. (26 lat w ostrołęckim sądzie, w tym na stanowisku prezesa) toczy się od półtora roku. Ją też obciąża oszustka. Gdy Barbara S. stawała przed SN, obecny na rozprawie prof. Andrzej Rzepliński z Fundacji Helsińskiej mówił, że “prokurator w ogóle nie powinien występować z tą sprawą”. Sąd dyscyplinarny I instancji odmówił pociągnięcia sędzi B. do odpowiedzialności karnej. Prokuratura ma jeszcze szansę na zażalenie.
W I instancji immunitetu nie stracił też sędzia Ryszard W. A wczoraj prokurator przegrał w Sądzie Najwyższym zażalenie. Dopiero tu obrońcy sędziego poznali dowody jego rzekomej winy. I zdębieli.
Zdaniem ostrołęckich sędziów policjanci pracujący nad sprawą posunęli się do sfałszowania opinii kryminalistycznej, a prokurator to zatwierdził i użył w śledztwie. Bo jednym z dowodów jest kaseta z prywatnej rozmowy Barbary B. z kierowniczką sekretariatu. Nagranie spisał biegły ekspert, ale prowadzący śledztwo policjant spisał je na nowo i tam, gdzie biegły niesłyszalne fragmenty wykropkował, wpisał “nazwiska adwokatów, prokuratorów, sędziów”. Tak spreparowany protokół – pisze sędzia Ryszard W. do SN – “uznany został za jeden z filarów oskarżenia”.
Dalej wymienia: • celowe manipulowanie dowodami (bo prokuratura pominęła świadczące o jego niewinności dokumenty dotyczące toyoty); • powoływanie się na nieistniejące dowody (m.in. karty w aktach, których nie znaleźli sędziowie SN); • wieloletnie inwigilowanie sędziów (o czym świadczyć mają policyjne notatki).
- W okresie ostatnich dwóch lat nie zorientowaliśmy się, że każdy z nas ma swojego oficera prowadzącego i powinniśmy na komendę biec, aby meldować, jaki jest wynik posiedzeń – mówiła z oburzeniem sędzia Piekarska.
Dalsze zarzuty sędziów wobec śledczych: • przekroczenie granic porozumienia organów ścigania z przestępcami (wszyscy pomawiający sędziów mieli z tego korzyści, np. kary w zawieszeniu, uchylane areszty), a funkcjonariusze awanse – np. prokurator z prokuratury rejonowej aż do elitarnego biura do walki ze zorganizowaną przestępczością, jeden z funkcjonariuszy na zastępcę komendanta miejskiego; • stosowanie tzw. aresztów wydobywczych i przecieków do mediów itp.
Na rozprawie przed SN ujawniono też, że we wrześniu w Ministerstwie Sprawiedliwości proponowano sędzi Piekarskiej funkcję prezesa w sądzie w Ostrołęce. Przeszkoda była jedna – podjęła się obrony swoich kolegów. I nie zrezygnowała.
Wczoraj ostrołęccy sędziowie chcieli, by Sąd Najwyższy powiadomił o naruszeniach prawa komendanta głównego policji i prokuratora krajowego. SN odmówił bycia “pośrednikiem”. – W najbliższych dniach złożymy zawiadomienie o przestępstwie – zapowiada Piekarska. Z nazwiska wskazani zostaną dwaj policjanci prowadzący korupcyjne śledztwo, nadzorujący ich prokurator i jego przełożeni.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Ciekawe ile jeszcze takich afer wujdzie na jaw po zmianie rządów…