June 2007


Z kraju 1 Jun 2007

Ceny używanych mieszkań w największych aglomeracjach już nie rosną w zawrotnym tempie. W niektórych, np. w Krakowie, Gdańsku i we Wrocławiu, nawet nieco potaniały!

Po ubiegłorocznym szaleństwie cenowym w Warszawie, Krakowie i we Wrocławiu (np. w stolicy mieszkania podrożały o ponad 50 proc.) większość analityków prognozowała wyhamowanie podwyżek. Byli też i tacy, którzy wieszczyli korektę cen. Ale czy ta prognoza się sprawdzi?

- Pośrednicy z rynku nieruchomości od dwóch miesięcy sygnalizują, że w największych polskich miastach nastąpiło wyhamowanie wzrostu cen mieszkań. Opinie te znalazły odzwierciedlenie w cenach ogłaszanych w maju w naszym serwisie – poinformowała nas Marta Kosińska z serwisu z ogłoszeniami o nieruchomościach www.szybko.pl – W maju po raz pierwszy od ponad roku ceny w większości analizowanych przez nas aglomeracji nieznacznie spadły.

Według Kosińskiej największa korekta – o prawie 6 proc. w dół – miała miejsce w Gdańsku. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że w tym mieście średnia cena wzrosła od początku roku o ponad 18 proc. Ponadto potaniały w maju mieszkania we Wrocławiu, w Katowicach i Krakowie. Minimalnie podrożały natomiast w Warszawie i Poznaniu. Ale już w Łodzi średnia cena podskoczyła o ponad 7 proc.

Kosińska przyznaje, że wzrost średniej stolica zawdzięcza kilku dzielnicom do tej pory najtańszym (m.in. Bielanom, Tarchominowi i Pradze), gdzie ceny są zdecydowanie niższe od średniej. W najdroższych dzielnicach, czyli np. w Centrum i na Mokotowie, w maju ceny spadły.

Co na to pośrednicy w obrocie nieruchomościami? – Jeszcze nie robiliśmy analizy rynku w maju, ale na podstawie docierających do mnie sygnałów mogę potwierdzić, że ceny najpewniej się zatrzymały – komentuje Tomasz Lebiedź z zarządu Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości. – Co więcej, np. w Warszawie widać stabilizację cen wywoławczych, ale transakcyjne wyraźnie się obniżyły. Poza tym mieszkania dłużej się teraz sprzedaje – dodaje.

Podobnie jest w Poznaniu. – Jeszcze w marcu i kwietniu nie było mowy o upustach. Teraz kupujący mogą wynegocjować obniżki sięgające 5-10 proc. – opowiada doradca rynku nieruchomości Adam Henclewski, który na początku roku przewidywał w perspektywie od sześciu do 18 miesięcy korektę cen.

- Dopiero w najbliższych miesiącach okaże się, czy ceny rzędu 8-9 tys. zł za m kw. są punktem równoważącym podaż z popytem – twierdzi tymczasem Kosińska, która podtrzymuje swą opinię z początku roku, że ceny wciąż będą się pięły w górę. Według niej tam, gdzie osiągnęły one pułap 7 tys. zł za m kw. albo go przekroczyły, mieszkania miałyby drożeć w tempie 10-15 proc. rocznie. Z szybszym tempem – według Kosińskiej – muszą się natomiast liczyć mieszkańcy tych miast, w których średnie ceny są znacznie niższe, np. w Łodzi.

Dodajmy, że niektórzy analitycy zaczęli mówić o stabilizacji cen także nowych mieszkań. We wtorkowej “Gazecie” informowaliśmy o rosnącej aktywności firm deweloperskich – do końca kwietnia dostały pozwolenia na budowę 30,4 tys. mieszkań, czyli o prawie 78 proc. więcej niż rok wcześniej! To daje nadzieję na większą podaż mieszkań. Na rynku jest ich coraz więcej także dlatego, że wśród sprzedających przybywa tych, którzy kupili je wyłącznie w celach inwestycyjnych, a teraz realizują zyski.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

Z kraju 1 Jun 2007

Filmik krąży po Sieci od jakeigoś czasu, ale ja dostałem do niego link dopiero dziś – szczerze polecam :)

 Kabaret Starszych Panow – Kaczynski jestem…

Z kraju 1 Jun 2007

Nie wiem czy słyszeliście o pomysłach naszej Pani Rzecznik Praw Dziecka. Rzeby nie powielać rzeczy, które już dziesiątki razy były napisane pozwolę sobie ściągnąć z WikiPedii ;)

- W 2006 roku zaproponowała przymusową rejestrację “każdego związku skutkującego wspólnym zamieszkaniem czy wspólnym prowadzeniem gospodarstwa domowego”. Wyrejestrowanie takiego związku też wymagałoby stawienia się przed urzędnikiem. Jak uzasadniała swój pomysł: “To właśnie wolne związki krótkotrwałe, bez żadnych zobowiązań są następstwem uzależnień, kontynuacją, a czasem także przyczyną przemocy, anarchii, demoralizacji, a nade wszystko tragedii najmłodszych”.

- W marcu 2007 roku zażądała sporządzenia listy zawodów, których nie mogłyby wykonywać osoby homoseksualne. Na liście tej umieściła zawody przy wykonywaniu których ma się kontakt z dziećmi i młodzieżą, w tym zawód nauczyciela. “promocją homoseksualną”.

- W połowie lutego 2007 roku media ujawniły list, jaki Ewa Sowińska wysłała do papieża Bendykta XVI w obronie arcybiskupa Wielgusa

- W maju 2007 roku w wywiadzie dla tygodnika “Wprost” Ewa Sowińska, wysnuła podejrzenia iż popularny na całym świecie program edukacyjny dla najmłodszych Teletubisie może “promować homoseksualizm“. Hipotezę tę motywowała tym, iż jeden z bohaterów – Tinky Winky – mimo, że jest chłopcem nosi czerwoną damską torebkę. Rzecznik zapowiedziała, iż zasięgnie w tej sprawie ekspertyzy u psychologów.

Dzień po nagłośnieniu sprawy nieco zmieniła pogląd na ten temat twierdząc, że bajka wcale nie jest szkodliwa.

Wypowiedź Ewy Sowińskiej wywołała lawinę krytyki na całym świecie. Ludwik Dorn odnosząc się do tego zarzutu, stwierdził, że “naraża on urząd Ewy Sowińskiej na śmieszność” Zdaniem niektórych publicystów i moim własnym Ewa Sowińska naraziła na śmieszność nie tylko swój urząd, ale także dobre imię Polski w świecie.

I na deser: SexLustracja dobranocek

« Previous Page