June 2007


Z kraju 30 Jun 2007

Powodem buntu zespołu “Wiadomości” są m.in. wypadki z poprzedniej środy, o których opowiedziało nam kilku dziennikarzy TVP. Wszyscy anonimowo, bo mają zakaz rozmów z prasą. Ale chętnie opowiedzą o tym prezesowi Andrzejowi Urbańskiemu, który przychodząc do TVP na początku marca, obiecywał dziennikarzom pełną niezależność.

Przypomnijmy, że tydzień temu policjanci zepchnęli z ulicy pielęgniarki protestujące pod kancelarią premiera. To była pierwsza wiadomość w serwisach stacji radiowych i telewizyjnych. Dzień później na pierwszej stronie pisały o tym wszystkie gazety.

Dlatego w newsroomie “Wiadomości” wszyscy zaniemówili, gdy szefowa Dorota Macieja (pełni tę funkcję od połowy maja) oznajmiła w środę, że pierwszą informacją ma być nie protest pielęgniarek, tylko zapowiedź rozpoczynającego się w czwartek szczytu Unii Europejskiej.

Zespół zaprotestował. Ale Macieja ucięła dyskusję: szczyt pierwszy i kropka. Dziennikarze usiłowali ją przekonać, że szczyt będzie najważniejszą informacją, jak się zacznie, ale teraz najważniejszy jest protest pielęgniarek.

Macieja na to, że TVP nie będzie pokazywać incydentalnej sprawy kilku pielęgniarek, które same nie wiedzą, czego chcą, na dodatek ich protest to sprawa polityczna.

Wspierała ją Patrycja Kotecka, wiceszefowa Agencji Informacji (czapy nad wszystkimi programami informacyjnymi TVP). Pytała: I co z tego, że pielęgniarki stoją pod kancelarią premiera?

Dziennikarzy poparł wiceszef “Wiadomości” Grzegorz Kozak. I zespół postawił na swoim. Pierwszą informacją w środowych “Wiadomościach” był materiał o proteście.

Ale po wyemitowaniu programu doszło do awantury. Macieja zarzuciła dziennikarzom, że uprawiają politykę.

W odpowiedzi usłyszała, że mówi do nich językiem liderów PiS. To premier Jarosław Kaczyński pierwszy nazwał ten protest “haniebną polityczną akcją”.

Następnego dnia Macieję w obronę wziął szef Agencji Informacji Jarosław Grzelak. Twierdził, że dziennikarze dali się wmanewrować w politykę, bo wszyscy wiedzą, że protest pielęgniarek nie przez przypadek odbywa się tu i teraz.

Reporterzy z niepokojem patrzą na to, że ich szefowie chcą – tak jak rządzący PiS – marginalizować protest pielęgniarek, traktować jak incydent bez znaczenia. – Najbardziej zadziwia nas to, że szefowie niemal wprost przyznają, że realizują politykę władz – mówią w “Wiadomościach”.

Nowe kadry po przejściach

Nieoficjalnie mówi się, że Agencja Informacyjna w tajemnicy przygotowuje nowych prowadzących i nowych wydawców. Ciągle do zespołu sprowadzani są nowi dziennikarze z radiowej “Trójki” lub TVP 3.

M.in. Miłosz Horodyski, który został wyrzucony z publicznego radia w Krakowie na jesieni 2006 r., ponieważ na sprzęcie radiowym nagrywał reklamówki wyborcze PiS. Na dodatek jego żona startowała z list PiS do rady miasta, a on sam robił materiały obciążające konkurentów PiS.

Jednym z nowych wydawców “Wiadomości” został Rafał Kotomski, dziennikarz z Poznania, sygnatariusz apelu w obronie wiceprezesa publicznego radia Jerzego Targalskiego, który zasłynął obcesowym zachowaniem wobec podwładnych.

Historia z pielęgniarkami to kolejny przypadek próby politycznej ingerencji szefów Agencji.

Dwa tygodnie temu opisaliśmy, jak szef AI Jarosław Grzelak zabronił wyemitowania wypowiedzi senatora Kazimierza Kutza wygłoszonej nad grobem Barbary Blidy, że “jest ofiarą kamiennych serc”. Była to aluzja do tego, że Blida popełniła samobójstwo, gdy rano do jej domu wkroczyła ABW.

Potem były próby marginalizowania informacji o tym, że CBA nadało kryptonim “Mengele” jednemu z wątków sprawy aresztowanego kardiochirurga z warszawskiego szpitala MSWiA.

Kierownictwo “Wiadomości” usiłowało też ocenzurować wypowiedź przewodniczącego Episkopatu Polski abp. Józefa Michalika, w której skrytykował PiS, a pochwalił będącego w opozycji do partii braci Kaczyńskich Marka Jurka.

Władze TVP zaprzeczyły wtedy temu, by w “Wiadomościach” dochodziło do politycznych nacisków.
Kotecka, oskarżana przez dziennikarzy o naciski, napisała wówczas w oświadczeniu: “Agencja dokłada wszelkich starań, aby przekazywać widzom TVP informacje prawdziwe, rzetelne i przygotowane na najwyższym poziomie”.

Grzelak, Macieja i Kotecka mają zakaz rozmów z prasą.

Rzecznik TVP Aneta Wrona, proszona o komentarz do informacji o naciskach politycznych w “Wiadomościach” odpisała, że pytanie ma “charakter insynuacji i pomówienia”, więc “ze strony TVP komentarza nie będzie”.
Źródło: Gazeta Wyborcza

Nie ma to jak “WOLNE MEDIA” w polskim wydaniu  :/

Z kraju 22 Jun 2007

Szef rządu stwierdził, że w Polsce zaistniała nowa sytuacja. – Mamy bardzo dobry rozwój gospodarczy, który doprowadził do fali roszczeń. Różne grupy zawodowe podejmują różne akcje i zaczynają protesty – powiedział Jarosław Kaczyński.

Szef rządu dodał, że strajki to “polityczne przedsięwzięcie”. – To jest oczywiste. Wiemy, że spoty Platformy były gotowe przed wszystkimi wydarzeniami – powiedział i dodał, że to nie przypadek iż protesty mają miejsce w trakcie polskich rokowań w Brukseli. – To jest obrzydliwe, to pokazuje poziom moralny naszych politycznych przeciwników – mówił.

Premier wyjaśnił, że jedynym sposobem na poprawienie sytuacji w służbie zdrowia jest zwiększenie podatków. – Jeżeli mamy zaspokoić przynajmniej część tych żądań, to musimy zwiększyć dochody, czyli zwiększyć podatki. W ten sposób nie dochowalibyśmy naszych zobowiązań. Przed wyborami obiecywaliśmy obniżenie podatków. Trzeba więc zwrócić się do społeczeństwa i przeprowadzić w tej sprawie referendum – podkreślił Kaczyński. Premier powiedział, że podwyżka podatków obejmowałaby zwłaszcza najbogatszch.

Szef rządu dodał, że nie wiadomo, czy postulaty lekarzy i pielęgniarek zyskają poparcie w referendum. – To może się spotkać z oporem, bo najbogatsi to ludzie bardzo wpływowi – zaznaczył. Według niego nie ma innej możliwości zdobycia funduszy na służbę zdrowia. – Nie mamy żadnych oszczędności. Rząd jeździ starymi samochodami i lata starymi samolotami – powiedział premier.

Jarosław Kaczyński powtórzył, że warunkiem rozpoczęcia rozmów z protestującymi jest wyjście pielęgniarek z gmachu kancelarii premiera. – Panie opuszczą ten gmach – będziemy rozmawiać. Nie opuszczą – nie będziemy – powiedział szef rządu. Premier podkreślił, że protest jest nielegalny. – Łamane jest prawo karne – dodał.

Premier podkreślał, że obecnie realizuje się scenariusz, który mógłby wymyślić ktoś bardzo nieżyczliwy Polsce. – Gdyby dzisiaj ktoś, kto jest nieżyczliwy Polsce gdzieś poza Polską myślał, co by tu zrobić, żeby te dobre perspektywy Polski zniszczyć, to by wymyślił właśnie to, co się dzieje – powiedział.

Na pytanie, czy w razie porażki referendum, jego gabinet poda się do dymisji, premier odpowiedział: – Czy ta akcja jest po to, żeby zmusić rząd do dymisji? Zaczynam mieć takie wrażenie. To by oznaczało, że nie chodzi o żadne interesy pielęgniarek, czy o jakichkolwiek pracowników, tylko o interesy tych, którzy nas się boją, bo mają powody się bać – mówił premier. – To są na ogół bardzo bogaci ludzie, którzy drżą przed tym, żeby nie pokazano źródeł tego bogactwa. Ci ludzie chcą tak bardzo, żeby ten rząd upadł, tak bardzo się boją – dodał Kaczyński.

Według niego, ci ludzie dysponują “potężnymi środkami wpływu” i “przeprowadzają tego rodzaju operację przy pomocy swoich pracowników, bo – jak mówił J. Kaczyński – nie nazwie tego dziennikarzami”.

Osoby, które nas leczą i zapewniają opiekę, mają prawo do rozmowy pełnej szacunku, z kim tylko zechcą rozmawiać. Oczekujemy, by uważnie słuchały skarg i próśb pacjentów. To wstyd nie mieć cierpliwości dla nich – napisała na swoim blogu publicystka i członkini Komitetu Helsińskiego w Polsce Halina Bortnowska.

Z kraju 21 Jun 2007

Media publiczne nie chcą wyemitować politycznej reklamówki PO. Wahają się także prywatne. Bo atakuje ona PiS.

Na ekranie pojawiają się zdjęcia menedżerów wielkich firm państwowych z nadania PiS – prezesa zarządu Stoczni Gdańskiej Andrzeja Jaworskiego i jego pensja – 31 tys. zł oraz prezesa zarządu KGHM Krzysztofa Skóry – 55 tys. zł.

Ich zarobki zestawiono z pensją lekarza – 1840 zł i nauczycielki – 1618 zł. Zza kadru, na tle ujęć m.in. z powołania do rządu Andrzeja Leppera, słychać głos lektora: “PiS obiecywał solidarne państwo i opiekę nad słabszymi, a zadbał tylko o własny interes”. Na koniec na tle zdjęcia premiera Jarosława Kaczyńskiego pojawia się czerwony napis “Oszukali”.

Platforma chciała, by od wczoraj ten spot pokazały TVP, TVN i Polsat oraz by nadały ją Radio ZET, a także I i III Program Polskiego Radia. Najwięcej reklam zamówiła w TVP: od środy do niedzieli, w najlepszym czasie antenowym, przed głównym wydaniem “Wiadomości”, przed prognozą pogody, przed sportem, przed programami publicystycznymi. W sumie aż 40 razy.

Poseł Sławomir Nowak z PO mówi, że TVP odmówiła wyemitowania reklamy, powołując się na wątpliwości. Jakie? Nie wyjaśniła.

Robert-Rynkun Werner, nowy członek zarządu TVP z rekomendacji Samoobrony, który nadzoruje biuro reklamy, powiedział nam, że reklamówka jest bardzo agresywna i trzeba wyjaśnić, czy zarzut, że PiS kogoś oszukał, jest prawdziwy i etyczny. Dlatego teraz spot analizują telewizyjni prawnicy. Decyzja dziś.

Oburzone PO wydało oświadczenie: “To skandaliczny przykład politycznej cenzury w rządowej telewizji, nieobecny wcześniej, nawet pod rządami SLD! TVP stała się tubą propagandową obecnej ekipy rządzącej, w której uniemożliwia się nieskrępowaną wypowiedź opozycji poprzez płatny czas reklamowy”.

Nowak dodaje, że PKW już dawno wypowiedziała się, że partie polityczne mają prawo do politycznych reklam także poza kampanią wyborczą.

Decyzja TVN w czwartek, Radia Zet dziś. PR odmawia

TVN reklamy też nie puści, bo… nie ma czasu antenowego. Piotr Walter, prezes TVN, powiedział nam, że spot oglądał i nie wzbudził jego wątpliwości. – Ale na wszelki wypadek prawnicy się temu przyjrzą. Decyzja w czwartek – wyjaśnia.

Także Polsat dziś zdecyduje, co zrobić.

Według Nowaka, odmówiło także Polskie Radio, twierdząc, że spot ma charakter porównawczy. – Nie rozumiem, co to znaczy – mówi Nowak. – A radio nie chce nam tego wyjaśnić.

Radio ZET decyzję ma podjąć dziś, bo tylko prezes stacji ma prawo podpisać się pod odmową wyemitowania reklamówki.

Nowak tak komentuje zachowanie stacji komercyjnych: – Nie ma u nas niezależnych mediów, wszystkie podlegają KRRiT, a ta jest w rękach koalicji rządzącej. To dowód, że nasz postulat likwidacji KRRiT nabiera znaczenia politycznego.
Źródło: Gazeta Wyborcza

Z kraju 6 Jun 2007

Gazeta Wyborcza” informuje o zmianach na liście lektur szkolnych, wprowadzonych przez ministra Romana Giertycha. Wypadli Gombrowicz, Witkacy, Kafka i Goethe.
Według umieszczonego na stronie MEN rozporządzenia, nowy kanon ma obowiązywać od przyszłego roku szkolnego. “GW” relacjonuje:

Z listy lektur zostali wymazani: Witold Gombrowicz (dotąd licealiści czytali “Ferdydurke” i “Trans-Atlantyk”) i Witkacy (“Szewcy” ). Zniknął też Johann Wolfgang Goethe – uczniowie nie poznają więc ani “Cierpień młodego Wertera” ani “Fausta“. Nie ma “Procesu” Franza Kafki i ani jednej powieści Josepha Conrada. Skreślony został również “Inny świat” Herlinga-Grudzińskiego, wypadł Fiodor Dostojewski.

Dyrektor Prywatnego Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. I. J. Paderewskiego w Lublinie i polonista z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej Adam Kalbarczyk tak komentuje te informacje:

“Widocznie IV RP nie są potrzebne dylematy moralne ze “Zbrodni i kary“. Najwyraźniej poradzimy sobie bez najwybitniejszych twórców naszej literatury, krytycznych wobec polskich kompleksów. W ten sposób wzmocnimy zaściankowe tendencje i utopimy się w sosie bogoojczyźnianego samozadowolenia.”

 

Swoją drogą jestem bardzo ciekaw ile z tych szkolnych lektur przeczytał nasz kochany minister…

Z kraju 1 Jun 2007

Wzrost cen materiałów budowlanych jest bardzo odczuwalny przez Polaków oraz “bardzo poważnie ogranicza plan inwestycyjny rządu. Rząd ma determinację by doprowadzić do obniżenia cen materiałów budowlanych – poinformował wicepremier Przemysław Gosiewski.
Wicepremier powiedział, że w piątek został przyjęty harmonogram prac zespołu międzyresortowego, obejmujący “blisko 20 spraw”, których rozwiązanie ma doprowadzić do obniżenia cen materiałów budowlanych w Polsce.

Gosiewski powiedział, że w tym celu rząd powołał zespół międzyresortowy, w skład którego wchodzą przedstawiciele ministerstw: budownictwa, środowiska, rozwoju regionalnego oraz transportu, a także prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) oraz Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE). Zapowiedział, że pierwsze ustalenia zespołu zostaną przedstawione w połowie czerwca b.r.

Wicepremier poinformował, że cena cegły w ciągu ostatnich tygodni wzrosła o 400 proc..

- Wzrost cen materiałów budowlanych jest bardzo odczuwalny przez Polaków oraz “bardzo poważnie ogranicza plan inwestycyjny, który rząd zamierza realizować, zarówno w sferze drogownictwa, jak i budownictwa.- powiedział Gosiewski.

Zapowiedział, że rząd na przełomie czerwca i lipca rozpatrzy projekt dotyczący budownictwa społecznego oraz zastanowi się, jak zachować przywilej zwrotu podatku VAT na materiały budowlane, który byłby zgodny z unijnymi dyrektywami.

- Tu niestety mamy “gorset” przepisów z UE i musimy się mu podporządkować – podkreślił.

Obecnie obowiązujące zasady zwrotu części wydatków na materiały budowlane wygasną z końcem 2007 r. Chodzi o zwrot różnicy między stawkami VAT 7 proc. i 22 proc. za materiały kupione od 1 maja 2004 r. do 31 grudnia 2007 r., na które po 1 maja 2004 r. podatek ten wzrósł z 7 do 22 proc. Ze zwrotu korzystają obecnie osoby budujące domy tzw. systemem gospodarczym, czyli we własnym zakresie.

 

Ciekawy jestem czy chociaż w małym stopniu uda im się przyczynić do spadku (w to raczej nie liczę) lub zahamowania ultra szybkiego wzrostu cen jaki obserwujemy od kilku miesięcy. W odróżnieniu od Teletubisi – ta sprawa w końcu ma znaczenie dla dużej liczby Polaków…

Next Page »