Jak podaje “Newsweek” Artur Zawisza domaga się kar dla kobiet, które przy drogach noszą minispódniczki i bluzki z głębokim dekoltem.
Od kilku miesięcy poseł Prawicy Rzeczpospolitej lobbuje w Ministerstwie Sprawiedliwości za wpisaniem do kodeksu karnego nowego rodzaju przestępstwa – biernego zachęcania do seksu. Miałoby ono polegać na noszeniu przez kobiety kuszących strojów i mocnego makijażu w okolicach dróg. Według posła taki paragraf pomoże zwalczyć prostytucję kwitnącą przy ruchliwych trasach.
Pozostaje problem jak odróżnić prostytutki od innych skąpo ubranych kobiet. – Może się zdarzyć, że atrakcyjna dziewczyna wracająca w mini z dyskoteki zostanie zatrzymana przez policję, ale takie przypadki byłyby rzadkie – powiedział “Newseekowi” Zawisza. Dodał, że wierzy w doświadczenie policjantów, które pozwoli im odróżnić porządne kobiety od panien lekkich obyczajów.
W sumie fakt – o ile lepiej by było w IV RP prawa i sprawiedliwości gdyby Polki wzięły przykład z wyzwolonych kobiet z Bliskiego Wschodu i chodziły ubrane od stóp do głów…
No i nie zapominajmy, że wypadałoby jeszcze powołać komisję sejmową do zbadania co to znaczy “okolica drogi” – bo to w końcu nie takie oczywiste i policja mogłaby mieć problemy z zatrzymywaniem kobiet, które idą np 15m od ulicy…
A co byście powiedzieli na karanie … GŁUPOTY?
Włodarze IV RP, którzy na co dzień przekonują obywateli do patriotycznych postaw, sami nie dają najlepszego przykładu. Zapomnieli o wywieszeniu państwowych flag 2 i 3 maja –
pisze “Super Express”.
Lech Kaczyński nawoływał kilka dni temu do respektowania
nowej świeckiej tradycji, jaką rzekomo jest wywieszanie flag. Tymczasem na rodzinnym domu bliźniaków na warszawskim Żoliborzu
biało-czerwonych barw zabrakło. “SE” wyjaśnia, że żaden z braci już teraz tam nie mieszka (Lech ma Pałac Prezydencki, Jarosław rządową willę), ale
troska ze strony właściciela o przystrojenie rodzinnego gniazda byłaby mile widziana. A nawet wskazana.
Nie popisał się też Roman Giertych. Gazeta pisze:
Na co dzień usta pełne ma frazesów o tradycji i wychowaniu w duchu patriotyzmu, a flagi nie wywiesił! Minister edukacji powinien świecić przykładem, bo patrzą na niego polskie dzieci, a zachowuje się jak beztroski Romuś, który zapomniał odrobić lekcje i poszedł sobie na wagary.
Także naczelny obrońca demokracji Aleksander Kwaśniewski zapomniał o uczczeniu narodowego święta. Przykładem świeciła za to minister finansów Zyta Gilowska. Flaga państwowa dumnie łopotała na jej świdnickim domu. W jej ślady poszła prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz oraz Maciej Giertych, ojciec nieszczęsnego Romusia. Prawdziwym flagowym stachanowcem został z kolei minister kultury Kazimierz Ujazdowski, który rozdał na wrocławskim Rynku 2 000 chorągiewek.