February 2007
Miesiąc
Trzy naboje dla premiera
List z pogróżkami i trzy sztuki ostrej amunicji przesłał ktoś na adres kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego – dowiedziała się “Gazeta Wyborcza”. “Sprawę potraktowano bardzo poważnie” – mówi Gazecie oficer Biura Ochrony Rządu.
W niewielkiej paczce znajdowały się trzy pociski: jeden do kałasznikowa, jeden do kbks-u i jeden do pistoletu P-64, służbowej broni w policji i wojsku. Do kul była dołączona kartka skierowana najwyraźniej do szefa rządu. Na niej napisano: “Dla kota, dla twojej matki i dla ciebie”.
Jak dowiedziała się reporterka RMF FM Agnieszka Milczarz, sprawa jest cały czas badana. BOR ściśle współpracuje z policją i Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ale rzecznik BOR-u żadnych szczegółów nie zdradza. Wiadomo natomiast, że wzmocniono ochronę premiera. Obstawę dostała też matka braci Kaczyńskich – pani Jadwiga.
W takich sytuacjach jest to naturalna procedura, która daje nam pewność, iż osoby chronione mogą czuć się bezpiecznie – mówi RMF rzecznik Biura Ochrony Rządu Dariusz Aleksandrowicz. To nie pierwsze pogróżki pod adresem premiera. W styczniu BOR dostał sygnał, że szykowany jest zamach na Jarosława Kaczyńskiego, ale na szczęście był to fałszywy alarm. Tym razem sprawa wygląda dużo poważniej, bo w przesyłce była ostra amunicja, a to już nie przelewki.
źródło : RMF.fm
Chyba nasz kochany Rząd nie jest zbutnio lubiany prez społęczeństwo. Szkoda tylko, że Polacy dużo mówią i narzekają a mało głosują i korzystają z innych narzędzi demokracji…
Kazimierz Marcinkiewicz zainwestuje w siebie?
W swoim nie krótkim już przecież życiu, co pewien czas inwestuję w siebie.
A to robię studia podyplomowe z administracji, albo doktoranckie z ekonomii, czy długotrwały, ale nowoczesny kurs tzw. edukatorów, z zakresu zarządzania jakością, zarządzania zmianą, czy nowoczesnego pomiaru dydaktycznego. A to jadę na krótkie stypendium po Niemczech, jak w 1995 roku, czy Stanach Zjednoczonych, po pracy w rządzie Premiera Buzka w roku 2000.
Właśnie tak postępuje całe swoje życie, w myśl prostej zasady, że aby „dawać”, trzeba mieć z czego, czyli trzeba „brać”. I to bez względu na to „komu” się daje, czy to rodzinie, czy poświęca się pracy zawodowej. Wynika to także z dobrego rozeznania własnych braków i słabości, które prowadzą do niepotrzebnych i kosztownych błędów.
Gdy „spadłem z wysokiego konia”, a może zszedłem, czy zostałem zrzucony, to wiedziałem, że właśnie przyszedł czas na inwestycje.
Nie mogę zmarnować najbliższych lat, muszę zdobyć nowe kwalifikacje i doświadczenia, muszę nadrobić posiadane braki, wchłonąć trochę nowej wiedzy i zdobyć nowe umiejętności.
Zdaję sobie sprawę, że można to robić wszędzie i uroczym Gorzowie i stołecznej Warszawie. Wszyscy jednak się chyba ze mną zgodzą, że najłatwiej zrobić to w Londynie.
Londyn to /dla mnie/ stolica świata, może na spółkę z Nowym Jorkiem, ale stolica. Miasto doskonale urządzone. Drogie, ale łatwe do życia. Nie przypadkowo londyńskie city mieści najważniejsze instytucje finansowe świata. W Londynie najszybciej i w najbardziej naturalny sposób można zdobyć nowe doświadczenia, dotknąć najstarszej, dobrze działającej demokracji, spotkać wspaniałych, mądrych ludzi, dostrzec kierunek rozwoju globalnego świata, poszerzyć własne horyzonty, spojrzeć z innego punktu widzenia na problemy naszego kochanego kraju i naszej kochanej Europy.
Chyba muszę to zrobić. Chyba nie mam innego wyjścia. Choć nie mam pewności, czy nie brzmi to zbyt egoistycznie.
źródło – blog Kazimierza Marcinkiewicza
Pytanie za 3 punkty – czyje to słowa: “Do UK wyjeżdżają nieudacznicy” ?
No i na koniec nowe motto kochanej IV RP “Nie mogę zmarnować najbliższych lat – jadę do Londynu“
“Głos Samoobrony” na etacie u minister Kalaty
Prawie połowa redakcji partyjnej gazety Andrzeja Leppera ma etaty u minister pracy Anny Kalaty. Kilku ma stanowiska “doradców”. Czym się zajmują? – Piszą ciekawe artykuły do zaprzyjaźnionych mediów – “Głosu Samoobrony” i portalu Samoobrona.pl – usłyszeliśmy w ministerstwie.
“Głos Samoobrony” to partyjny organ partii Andrzeja Leppera, jest rozdawany gratis w tysiącach egzemplarzy. Samoobrona pokrywa koszty druku i wynagrodzeń autorów pieniędzmi otrzymanymi z budżetu na działalność partii.
Ukazuje się od 2004 r. Częściej wychodzi przed wyborami. Ale dziennikarze “Głosu” reagują też na bieżące wydarzenia – rozpad koalicji z PiS czy wybuch afery “praca za seks”.
Jak się okazuje, redakcja “Głosu” stała się kuźnią kadr Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, gdy ten resort przypadł Samoobronie i na jego czele stanęła Anna Kalata. Ministerialne etaty dostała prawie połowa zespołu redakcyjnego.
Redaktor naczelny “GS” Marcin Domagała został doradcą pani minister.
- W czym doradza? – pytamy Stanisława Kowalczyka, szefa gabinetu politycznego minister Kalaty i członka zespołu redakcyjnego “Głosu”.
Kowalczyk: – Doradca to się tak tylko nazywa. W gabinecie politycznym pracują albo doradcy, albo asystenci. Pan Domagała jest zatrudniony do tworzenia pewnych artykułów.
- Jakich?
- Ostatnio znakomity tekst napisał o otwartych funduszach emerytalnych. Polecam.
- Gdzie te artykuły są zamieszczane? – Noo… szukamy mediów, które by je drukowały. Niestety nie palą się do tego. Na razie drukuje je “Głos Samoobrony” i nasz portal partyjny. Czyli zaprzyjaźnione media.
W tekście Domagała – z wykształcenia historyk – przekonuje o wyższości ZUS nad funduszami emerytalnymi. To konik Leppera i Kalaty – chcą oni, by miliardy złotych z II filaru emerytur szły przez ZUS, a nie były wypłacane przez same fundusze emerytalne.
Domagała dzielnie reprezentuje też resort za granicą. W listopadzie na konferencji w Dublinie przekonywał, żeby Europa dała spokój z Afryką – bo przecież w Polsce bieda jest równie głęboka. – Jeśli te wszystkie hasła elastyczności rynku pracy zaczniemy stosować w Polsce, problem głodu zaraz wróci. Z czego mamy ciąć? Co jeszcze mamy ludziom zabrać? – pytał zdziwionych uczestników.
Kolejny dziennikarz “GS”, który jest doradcą Kalaty, to Arkadiusz Jońca. – Bardzo płodny autor – chwali go Kowalczyk. – Napisał w życiu kilkaset bardzo wartościowych felietonów.
Kilka przeczytaliśmy. Jońca specjalizuje się w analizach politycznych.
Po wyborach do Sejmu w 2005 r. pisał na stronie internetowej Samoobrony: “Zakładając zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich, staniemy oko w oko z rzeczywistością, w której przez najbliższe lata kluczowe decyzje o losach państwa będą podejmowane przez ogarniętego maniakalnymi obsesjami dwugłowego lidera najbardziej populistycznej spośród polskich partii”.
I ostrzegał: “Po Kaczym zwycięstwie któregoś pięknego poranka usłyszymy, że premierem został jego brat bliźniak. Witajcie w IV RP, Rzeczpospolitej Kaczyńskiej, państwie o ustroju kaczystowskim. Jedyną szansą na powstrzymanie nieobliczalnej polskiej prawicy jest prezydentura Andrzeja Leppera”.
O Lechu Kaczyńskim pisał: „Ma wprawdzie nieco więcej do zaoferowania niż ultraliberał Tusk, ale jego » program «jest w istocie kompilacją postulatów innych formacji uzupełnionych, rozwiniętych » twórczo «i wzbogaconych o kilka absurdalnych pomysłów własnego chowu”.
Już po wyborach analizował sondaże: “Na razie PiS-owi rośnie. Słupek poparcia stoi wysoko. Żeby tylko na wiosnę nie pojawiły się problemy z prostatą”.
Jako doradcy Kalaty nie wypada mu już tak krytykować PiS, więc w niedawnym tekście “Energetyczne właściwości mięsa” opublikowanym w grudniowym “GS” przeciwstawia tylko “wojownicze” starania PiS o zniesienie zakazu importu mięsa z Polski do Rosji “rzeczowym i partnerskim” działaniom ministra rolnictwa Andrzeja Leppera.
Konrad Więch – trzeci doradca minister Kalaty – to również dziennikarz “GS”. Ostatnio napisał w tej gazecie, że w Polsce działała mafia “wywodząca się z Wołomina i Pruszkowa”, ale pod rządami koalicji przestępcy nie mogą już czuć się bezkarni.
W ministerstwie zajmuje się pomocą społeczną. – Prawnik, politolog, ma z pół tuzina dyplomów – zachwala pracownika Kowalczyk. – Jak pani minister dzwoni do niego z jakimś pytaniem, to recytuje odpowiedź nawet w środku nocy.
Czwarty redaktor doradca to Włodzimierz Czechowski, 75-latek, inżynier górnik, były poseł Samoobrony. – Bardzo doświadczony człowiek – mówi Kowalczyk. – Kopalnia wiedzy o emeryturach i rentach. Grzechem by było nie skorzystać z takiego eksperta.
Pani minister doradzają też inni byli etatowi pracownicy Samoobrony. Kontaktami resortu z Sejmem zajmuje się Jan Sochocki, magister filozofii, a przygotowaniem nowego kodeksu pracy – Waldemar Nowowiejski.
Stałym felietonistą “Głosu Samoobrony” i strony internetowej partii jest też wiceminister pracy Bogdan Socha, dziś w Samoobronie, wcześniej pracował m.in. dla prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
źródło – Gazeta Wyborcza
“Antypoślizgowy” Pałac Prezydencki
Po nieszczęśliwym wypadku premiera Kaczyńskiego przed Pałacem Prezydenckim, Kancelaria Prezydenta ogłosiła przetarg na szeroko zakrojone prace budowlane, mające na celu uchronienie w przyszłości od tak nieszczęśliwych przypadków.
“Wymiana nawierzchni ciągów pieszych wraz z podgrzewaniem wzdłuż Korpusu Głównego w zespole Pałacu Prezydenckiego” to jeden z elementów zamówienia na roboty budowlane, które ukazało się w Biuletynie Zamówień Publicznych, kilka dni po tym, jak premier Jarosław Kaczyński wywrócił się w drodze na mszę w kaplicy Pałacu Prezydenckiego i złamał rękę.
Zamówienie obejmuje także m.in. “demontaż istniejącej nawierzchni i krawężników wraz z podbudową , wykonanie nowych warstw podkładowych wraz z izolacją termiczną, wykonanie systemu grzejnego z zastosowaniem kabli samoregulujących w części centralnej (podcienie) oraz wykonanie nowej nawierzchni z płyt granitowych wraz z krawężnikami”. Oprócz tego Biuro Administracyjno-Finansowe Kancelarii Prezydenta zamawia też wymianę nawierzchni i waloryzację układu komunikacyjnego wraz z małą architekturą, przebudowę fontanny i remont sieci wody oligoceńskiej na terenie ogrodu.
źródło: wiadomosci.onet.pl