January 2007


Z kraju 15 Jan 2007

Raptem rok temu - między wyprowadzką Aleksandra Kwaśniewskiego a zamieszkaniem Lecha Kaczyńskiego - pałac przeszedł generalny remont. Prace pochłonęły 6,7 mln zł. Najwyraźniej przez ten czas gmach popadł w ruinę, bo za podobną kwotę - 6,6 mln zł - zaplanowano kolejny lifting prezydenckiej siedziby. Na co pójdą pieniądze? - W znacznej części będą to wydatki na remonty związane z eksploatacją budynków - mówi Marcin Rosołowski z Kancelarii Prezydenta. Ale nie tylko. Choć plan remontów czeka jeszcze na zatwierdzenie, to jak się dowiedzieliśmy, w pierwszej kolejności przebudowana zostanie przypałacowa fontanna. Wokół niej położona ma być nowa kostka chodnikowa, a na jezdniach wylany asfalt. Całość za blisko 3,5 mln zł. Co jeszcze?

- W pałacu zostanie odmalowany korytarz na pierwszym piętrze wraz z holem. Za milion złotych - przybliża pracownik pałacu.

To nie koniec wydatków. Prezydent planuje wprowadzić nowe zabezpieczenia. W tym roku za ok. 600 tys. zł przygotowana zostanie dokumentacja na unowocześnienie systemów alarmowych. Po jej opracowaniu za ponad pół miliona złotych Kancelaria zamierza kupić nowe bramki pirotechniczne oraz przenośny detektor materiałów wybuchowych. Lech Kaczyński uznał też, że inwestycji wymaga jego rezydencja w Lucieniu. Niezbędna okazała się nowoczesna sala konferencyjna, której koszty budowy oszacowano na milion złotych.

Nie brakuje głosów, że remont jest niepotrzebny, że to tylko fanaberia. - I na co te miliony? - pyta Ryszard Kalisz z SLD. - Przecież wszystko było wyremontowane, kiedy urzędował Aleksander Kwaśniewski. Zarówno pałac, jak i Belweder. Te prace nie są potrzebne - przekonuje. Co innego myśli obecna ekipa prezydencka: - Efekty działań Lecha Kaczyńskiego są dużo większe i lepsze niż jego poprzednika i remonty mają zapewnić dobre warunki do pracy, które prezydentowi się po prostu należą - mówi nam jeden z pracowników Kancelarii.

 

 

Tanie państwo… hmm - zależy co dla kogo znaczy “tanio” :)

Z kraju 15 Jan 2007

Nowe zasady budowy dróg weszły w życie z początkiem roku. Mają obowiązywać aż do 2015 r. Pierwszą drogową tzw. specustawę Sejm uchwalił w 2003 r.Miała służyć przyspieszeniu budowy sieci dróg krajowych i autostrad. Jej przepisy radykalnie upraszczały procedury związane z wykupem gruntów pod nowe trasy, uzyskiwaniem zezwoleń na budowę i eksploatację. Ustawa pozwalała też ominąć niektóre przepisy o ochronie środowiska i zagospodarowaniu przestrzennym, ale boomu w drogownictwie nie przyniosła.

Tymczasem wraz z napływem unijnych dotacji na infrastrukturę pojawił się pomysł nowelizacji ustawy. Projekt posłów PiS budził jednak wątpliwości. Pierwszą wersję ustawy Biuro Analiz Sejmowych uznało za niezgodną z konstytucją, drugą, poprawioną, Sejm przyjął w październiku.

Zakłada ona, że z przyspieszonego trybu budowy dróg mogą od tego roku korzystać nie tylko zarządcy dróg krajowych, ale też wojewódzkich i gminnych. Oznacza to, że przepisy można stosować przy budowie nawet zwykłej ulicy w mieście czy na wsi. Może z niej więc skorzystać prezydent miasta, burmistrz czy wójt. Dodatkowo do ręki dostanie mocne narzędzie - wywłaszczenie. Zgodnie z ustawą nieruchomości przeznaczone pod drogi publiczne stają się od razu po wydaniu przez wojewodę lub starostę tzw. decyzji lokalizacyjnej, własnością skarbu państwa (w przypadku dróg krajowych) lub samorządu (drogi wojewódzkie, powiatowe lub gminne). W stosunku do zapisów starej ustawy pomija się więc cały proces wykupienia nieruchomości po wynegocjowanej cenie. Co więcej, po decyzji lokalizacyjnej wojewoda może wydać pozwolenie na tzw. niezwłoczne zajęcie nieruchomości. A to oznacza teoretycznie, że ludzie mogą być pozbawieni ziemi z dnia na dzień.

Wywłaszczeni właściciele dostaną odszkodowanie wyliczone na podstawie przepisów o gospodarce nieruchomościami, ale nie od razu. - Według naszych szacunków wynika, że na odszkodowanie trzeba będzie poczekać minimum dziesięć miesięcy - mówi Zbigniew Ławniczak z firmy Geoplan zajmującej się doradztwem inwestycyjnym. - Poza tym będzie ono liczone według wartości w dniu wydania decyzji lokalizacyjnej, a to przy galopujących cenach nieruchomości oznacza, że obywatel może być pokrzywdzony - dodaje.

- Ta ustawa ogranicza prawa własności i łamie prawa obywatelskie. Przypomina peerelowskie dekrety - przekonuje Rafał Górski, dyrektor Instytutu Spraw Obywatelskich w Łodzi. Wraz z 30 innymi organizacjami Instytut z własną opinią prawną apelował do parlamentarzystów o odrzucenie nowelizacji specustawy. Bezskutecznie.

- O ile w przypadku dróg krajowych i autostrad jeszcze można zrozumieć intencje stworzenia ustawy, o tyle rozszerzenie wynikających z niej uprawnień na drogi powiatowe czy gminne jest przesadą. Specustawa w rękach nieodpowiedzialnych samorządowców może przynieść wiele szkody - mówi poseł PO Tadeusz Jarmuziewicz, zastępca przewodniczącego sejmowej komisji infrastruktury. Platforma jako jedyny klub głosowała przeciw ustawie (przeciwko był jeszcze jeden poseł PiS) i teraz rozważa zaskarżenie jej do Trybunału Konstytucyjnego.

Natomiast samorządy, które często latami nabywają grunty pod budowę nowych dróg, są zadowolone. Uproszczona procedura jest im na rękę. - Już dawno o to apelowaliśmy, bo to przyspieszy inwestycje drogowe - mówi Ryszard Grobelny, prezes Związku Miast Polskich, prezydent Poznania.

 

Normalnie powrót do przeszłości PRLowskiej :(

Ciekawe ile skarg od wywłaszczonych ludzi zacznie wpływać do międzynarodowych sądów (nasze nic z tym nie zrobić, bo takie prawo sobie “sami” ustaliliśmy)…

Ehh

Z kraju 11 Jan 2007

Sejm powołał w środę wieczorem Sławomira Skrzypka na prezesa NBP. Za Skrzypkiem głosowało 239 posłów, 202 było przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu. Większość bezwzględna konieczna do powołania Skrzypka wynosiła 222.
Sławomir Skrzypek powiedział tuż po powołaniu go w środę przez Sejm na prezesa NPB, że czuje ogromną odpowiedzialność.

“Przede wszystkim będę dbał o siłę polskiej złotówki i o wzrost gospodarczy. Oczywiście, o ile nie pociągnie to za sobą nadmiernej inflacji” - mówił pytany, czy będzie w swoich działaniach “antybalcerowiczem”. Na pytanie, czy będzie obsadzał stanowiska w NBP “swoimi ludźmi” odpowiedział: “Zawsze podkreślałem, że niezależność jest jednym z najważniejszych filarów funkcji, którą zamierzam sprawować. I tej niezależności zagwarantowanej w konstytucji zamierzam służyć również”.

Dodał, że chciałby spełnić wymagania zarówno tych, którzy na niego głosowali, jak i tych, którzy byli przeciw.

Marszałek Sejmu Marek Jurek poinformował, że Skrzypek obejmie funkcję prezesa po tym, jak złoży ślubowanie przed Sejmem, co nastąpi w czwartek rano.

Kandydata poparli wszyscy obecni na sali posłowie PiS, Samoobrony i LPR. Koalicję wsparła większość posłów z dwóch kół i 7 posłów niezrzeszonych. Przeciwko - zgodnie z zapowiedziami - głosowali posłowie opozycji - PO, SLD i PSL.

Opozycja zarzucała Skrzypkowi brak kompetencji do kierowania bankiem centralnym. Twierdziła też, że Skrzypek - jako były podwładny Lecha Kaczyńskiego w NIK-u i warszawskim magistracie - nie będzie prezesem niezależnym. Do ostatniej chwili niepewne było poparcie Ligi Polskich Rodzin dla kandydatury Skrzypka.

Planowana w Sejmie debata poprzedzająca głosowanie nad powołaniem nowego prezesa NBP opóźniła się o ponad godzinę. Poprzedzały ją podgrzewające atmosferę wydarzenia - rozmowa klubu LPR z kandydatem, spotkania Giertycha z premierem Jarosławem Kaczyńskim i prezydentem Lechem Kaczyńskim.

W ciągu dnia głos zabrał także Komitet Polityczny PiS, wydając oświadczenie, w którym zapowiedział, że brak poparcia Ligi dla Skrzypka będzie oznaczał zerwanie umowy koalicyjnej.

W środę skończyła się 6-letnia kadencja dotychczasowego prezesa NBP Leszka Balcerowicza.

 

Zastanawiam się jak będzie działał upolityczniony Bank Centralny i szczerze mówiąc to zaczyna mnei to przerażać - partia w KRRiT, partia w BC, partia w … aż strach otwierać lodówkę, bo tam zaraz też pewnie kogoś z partii wsadząl.

Swoją drogą to ciekawa ta odnowa moralna według Kaczyńskich - temu dać stołek za głosy, tamtemu 500mln na resort w zamian za zmianę zdana… Ehh…

« Previous Page