Koalicjanci chwalą go za “solidaryzm” i sprzyjanie rodzinie, opozycja gani za brak reform, w tym obniżania podatków i kosztów pracy.
Nie obyło się bez małej awanturki, bo SLD sprzeciwiało się przekazaniu 40 mln zł Świątyni Opatrzności Bożej. Sejm poparł poprawkę korzystną dla Świątyni.
Dla PiS, Samoobrony i LPR budżet jest dobry, bo “solidarny”. I nie rujnuje finansów państwa, bo zachowane zostało 30 mld zł “kotwicy budżetowej” (taki ma być deficyt). Jako przykłady “solidaryzmu” koalicjanci wymieniają: dodatki dla najuboższych emerytów i rencistów (od 150 do 330 zł dla tych, których świadczenia są niższe od 1,2 tys. zł, na ten cel budżet wysupła 1,7 mld zł), 5-proc. podwyżki dla nauczycieli (dla stażysty to średnio 58 zł brutto miesięcznie; koszt dla budżetu – 1,5 mld zł), podwyżki po 218 zł brutto dla żołnierzy zawodowych, a także policji.
Budżet jest też prorodzinny: są pieniądze na podwójne becikowe – nie tylko dla najuboższych matek, ale także dla tych zamożnych – są środki na przywrócenie zlikwidowanego za czasów SLD Funduszu Alimentacyjnego (400 mln zł) i wydłużenie urlopów macierzyńskich (z 16 do 18 tygodni). Jest też prorodzinna ulga podatkowa – 120 zł rocznie na każde dziecko, nawet te w rodzinach zamożnych (ale nie rolniczych). Wszyscy podatnicy skorzystają na waloryzacji kwoty wolnej od podatku, progów oraz kosztów uzyskania przychodów. Olbrzymie środki trafią na wieś w postaci dopłat z Unii Europejskiej, dotacji do agencji i funduszy rolniczych, taniego paliwa, wyższej pomocy społecznej.
Krytycy budżetu – PO, SLD oraz PSL – zarzucali mu przede wszystkim zmarnowanie szansy – gdy mamy sprzyjający wysoki wzrost gospodarczy – na przeprowadzenie reform: finansów publicznych (na razie w ramach konsolidacji publicznych pieniędzy do budżetu włączono tylko środki z UE), podatkowej oraz kosztów pracy.
Opozycja naigrywała się z rządu, że obniżkę podatków odłożył dopiero na 2009 r. Zbigniew Chlebowski (PO) przekonywał, że podatki będą wręcz wyższe, bo wzrośnie w tym roku akcyza na benzynę i papierosy. Jednak rząd w ostatniej chwili – w grudniu – pod naciskiem opinii publicznej wyrzekł się podwyżek akcyzy na piwo i gaz do samochodów. Cały czas nie wiadomo, co będzie z akcyzą na olej opałowy – resort finansów deklaruje, że chce zrównać stawki na olej napędowy i opałowy, ale potrzebna jest do tego zmiana ustawy. W Sejmie zaś nie ma do tego woli politycznej.
Nie będzie też w tym roku redukcji kosztów pracy. Był to sztandarowy pomysł wicepremier Zyty Gilowskiej, na razie odsunięty na 2008 i 2009 r. W tym roku koszty nawet wzrosną, bo o 0,25 proc. w górę idzie składka zdrowotna.
Kolejnym poważnym zarzutem wobec tego budżetu jest brak “Taniego państwa”, a nawet rozrost administracji. Według PO w tym roku przybędzie w niej 6,5 tys. etatów. Znacznie więcej pieniędzy niż w ubiegłym roku trafi do Kancelarii Prezydenta i kancelarii premiera oraz IPN (wczoraj posłowie przyjęli poprawkę, by dołożyć Instytutowi kolejne 20 mln zł i dać w sumie 192 mln zł). Nie ma już mowy o sprzedaży VIP-owskich ośrodków rządowych (poza pałacykiem w Ciechocinku – prezydent chce go oddać dla weteranów z Iraku).
Wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska tłumaczyła rozrost administracji tym, że służby skarbowe mają nowe zadania, a społeczeństwo oczekuje poprawy bezpieczeństwa, stąd wzrost zatrudnienia w wymiarze sprawiedliwości oraz różnych inspekcjach.
- Ale podstawową wadą tego budżetu jest rosnący dług publiczny, który sięga już prawie 500 mld zł. To, co było przekleństwem lat 80. za ówczesnego I sekretarza Edwarda Gierka teraz jest powielane. Przez rok rządów PiS dług wzrósł o 50 mld zł, w tym roku wzrośnie o kolejne 50 mld zł. Każdy statystyczny Polak jest zadłużony na 13 tys. zł – wyliczał w debacie Zbigniew Chlebowski (PO).
Wiceminister Suchocka przyznała, że w 2008 i 2009 roku wzrosną koszty obsługi długu publicznego (w tym roku to 28 mld zł, a np. w 2009 – już 33,7 mld zł). Tymczasem na te lata rząd Jarosława Kaczyńskiego zaplanował wprowadzenie dwóch stawek podatkowych (18 i 32-proc.) oraz obniżenie składki rentowej o 6 punktów. Według naszych obliczeń koszt obu reform to ponad 20 mld zł.
W piątek budżet ma trafić na biurko prezydenta, który ma siedem dni na jego podpisanie.
No to już wiemy jak wygląda tanie państwo i polityka sprzyjająca rozwojowi gospodarczemu według braci K…
point of fact…
silence please and pay heed…
ablings…
Hey, nice post, really well written. You should write more about this….
abought…
It is easy to calculate the cost to society to lock someone up, but, what it the cost to society to let them roam free?…
abeyant…
People who try to use the Internet for business purposes, will find they need to incorporate advertising and marketing techniques into their business strategy in order to be profitable. One way to advertise a website is by using SEO Experts Academy. Th…