Kilka gazet donosi dzisiaj, że przesądzone są losy Igora Chalupca, prezesa PKN Orlen. Dlaczego przesądzone? Co ciekawe, żadna z gazet powodów nie podaje. Tylko “Gazeta Wyborcza” podkreśla wieloletnią znajomość nowego prezesa Piotra Kownackiego z Lechem Kaczyńskim.

W 1992 roku obaj konkurowali o fotel prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Wygrał Kaczyński, ale zostawił Kownackiego jako wiceprezesa, bo “obaj przypadli sobie do gustu” i przez cały czas “utrzymywali kontakty towarzyskie”. “Rzeczpospolita” natomiast nawet o śladach powodów zmiany nie wspomina.

To bardzo ciekawe. Największa firma w Polsce zmienia swojego szefa, a opinia publiczna nie poznaje uzasadnienia. Złe wyniki spółki? Nietrafione inwestycje? Zmiana wizji zarządzania? Chociaż brak politycznej spolegliwości? Zero. Nic. Zmiana nastąpi i koniec. Nawet na szczytach PZPR w takich momentach była mowa o błędach i wypaczeniach.

Janusz Steinhoff, były minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka uznał pogłoski o zmianach w Orlenie za przejaw “zawłaszczania wszystkiego przez PiS”.

Czy możemy w tym przypadku o tym mówić? Po pierwsze, każdy akcjonariusz ma prawo do zmiany zarządu. Po drugie, za Chalupca nie przyjdzie zwyczajny politruk. Piotr Kownacki to wieloletni wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli, wiceprezes Banku Ochrony Środowiska, a od kilku miesięcy członek zarządu PKN Orlen. Chalupec w momencie obejmowania stanowiska prezesa w 2004 roku miał doświadczenie ministerialne oraz bankowe (wiceprezes Pekao).

Zawłaszczaniem można nazwać wepchnięcie do zarządu PKO BP Sławomira Skrzypka (przyszłego prezesa NBP), który nie miał wystarczających kwalifikacji, żeby oficjalnie objąć sterowanie bankiem.

Zobacz prezesa NBP w akcji

A Kownacki to w miarę równorzędny z Chalupcem fachowiec. Jest tylko parę “ale”.

Zadziwiać może fakt, że odchodzi dobry prezes. Gdyby Orlen był spółką całkowicie prywatną, 41-letni Chalupec mógłby się na fotelu szefa Orlenu dochować wnuków. Poza tym gdy obejmował stanowisko – stało się to po konkursie, w którym wzięło udział 12 kandydatów, z czego 6 przeszło do ostatniego etapu.

Teraz konkurs będzie jednoosobowy. Całe szczęście, że w wyniku tej niewytłumaczalnej (i głupawej) z punktu widzenia interesów spółki decyzji – Orlen dostanie niebeznadziejnego prezesa.

A tak na marginesie: w całej sprawie czuć rękę prezydenta Kaczyńskiego. Tymczasem to skarb państwa (czyli rząd) decyduje o zmianach w swoich spółkach. Czyżby małe przekroczenie uprawnień? Jedynym pocieszeniem może być fakt, że to i tak postęp. Aleksander Kwaśniewski zmiany w Orlenie zwykł przeprowadzać pod rękę z Janem Kulczykiem, a premier Miller kazał aresztować urzędującego prezesa.

Pytanie tylko: jak długo jeszcze będziemy sobie powtarzać, że mogło być gorzej?