Z cyklu tanie państwo – remont pałacu prezydenckiego za 6,6mln zł
Raptem rok temu – między wyprowadzką Aleksandra Kwaśniewskiego a zamieszkaniem Lecha Kaczyńskiego – pałac przeszedł generalny remont. Prace pochłonęły 6,7 mln zł. Najwyraźniej przez ten czas gmach popadł w ruinę, bo za podobną kwotę – 6,6 mln zł – zaplanowano kolejny lifting prezydenckiej siedziby. Na co pójdą pieniądze? – W znacznej części będą to wydatki na remonty związane z eksploatacją budynków – mówi Marcin Rosołowski z Kancelarii Prezydenta. Ale nie tylko. Choć plan remontów czeka jeszcze na zatwierdzenie, to jak się dowiedzieliśmy, w pierwszej kolejności przebudowana zostanie przypałacowa fontanna. Wokół niej położona ma być nowa kostka chodnikowa, a na jezdniach wylany asfalt. Całość za blisko 3,5 mln zł. Co jeszcze?
- W pałacu zostanie odmalowany korytarz na pierwszym piętrze wraz z holem. Za milion złotych – przybliża pracownik pałacu.
To nie koniec wydatków. Prezydent planuje wprowadzić nowe zabezpieczenia. W tym roku za ok. 600 tys. zł przygotowana zostanie dokumentacja na unowocześnienie systemów alarmowych. Po jej opracowaniu za ponad pół miliona złotych Kancelaria zamierza kupić nowe bramki pirotechniczne oraz przenośny detektor materiałów wybuchowych. Lech Kaczyński uznał też, że inwestycji wymaga jego rezydencja w Lucieniu. Niezbędna okazała się nowoczesna sala konferencyjna, której koszty budowy oszacowano na milion złotych.
Nie brakuje głosów, że remont jest niepotrzebny, że to tylko fanaberia. – I na co te miliony? – pyta Ryszard Kalisz z SLD. – Przecież wszystko było wyremontowane, kiedy urzędował Aleksander Kwaśniewski. Zarówno pałac, jak i Belweder. Te prace nie są potrzebne – przekonuje. Co innego myśli obecna ekipa prezydencka: – Efekty działań Lecha Kaczyńskiego są dużo większe i lepsze niż jego poprzednika i remonty mają zapewnić dobre warunki do pracy, które prezydentowi się po prostu należą – mówi nam jeden z pracowników Kancelarii.
Tanie państwo… hmm – zależy co dla kogo znaczy “tanio”