Sejm powołał w środę wieczorem Sławomira Skrzypka na prezesa NBP. Za Skrzypkiem głosowało 239 posłów, 202 było przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu. Większość bezwzględna konieczna do powołania Skrzypka wynosiła 222.
Sławomir Skrzypek powiedział tuż po powołaniu go w środę przez Sejm na prezesa NPB, że czuje ogromną odpowiedzialność.

“Przede wszystkim będę dbał o siłę polskiej złotówki i o wzrost gospodarczy. Oczywiście, o ile nie pociągnie to za sobą nadmiernej inflacji” – mówił pytany, czy będzie w swoich działaniach “antybalcerowiczem”. Na pytanie, czy będzie obsadzał stanowiska w NBP “swoimi ludźmi” odpowiedział: “Zawsze podkreślałem, że niezależność jest jednym z najważniejszych filarów funkcji, którą zamierzam sprawować. I tej niezależności zagwarantowanej w konstytucji zamierzam służyć również”.

Dodał, że chciałby spełnić wymagania zarówno tych, którzy na niego głosowali, jak i tych, którzy byli przeciw.

Marszałek Sejmu Marek Jurek poinformował, że Skrzypek obejmie funkcję prezesa po tym, jak złoży ślubowanie przed Sejmem, co nastąpi w czwartek rano.

Kandydata poparli wszyscy obecni na sali posłowie PiS, Samoobrony i LPR. Koalicję wsparła większość posłów z dwóch kół i 7 posłów niezrzeszonych. Przeciwko – zgodnie z zapowiedziami – głosowali posłowie opozycji – PO, SLD i PSL.

Opozycja zarzucała Skrzypkowi brak kompetencji do kierowania bankiem centralnym. Twierdziła też, że Skrzypek – jako były podwładny Lecha Kaczyńskiego w NIK-u i warszawskim magistracie – nie będzie prezesem niezależnym. Do ostatniej chwili niepewne było poparcie Ligi Polskich Rodzin dla kandydatury Skrzypka.

Planowana w Sejmie debata poprzedzająca głosowanie nad powołaniem nowego prezesa NBP opóźniła się o ponad godzinę. Poprzedzały ją podgrzewające atmosferę wydarzenia – rozmowa klubu LPR z kandydatem, spotkania Giertycha z premierem Jarosławem Kaczyńskim i prezydentem Lechem Kaczyńskim.

W ciągu dnia głos zabrał także Komitet Polityczny PiS, wydając oświadczenie, w którym zapowiedział, że brak poparcia Ligi dla Skrzypka będzie oznaczał zerwanie umowy koalicyjnej.

W środę skończyła się 6-letnia kadencja dotychczasowego prezesa NBP Leszka Balcerowicza.

 

Zastanawiam się jak będzie działał upolityczniony Bank Centralny i szczerze mówiąc to zaczyna mnei to przerażać – partia w KRRiT, partia w BC, partia w … aż strach otwierać lodówkę, bo tam zaraz też pewnie kogoś z partii wsadząl.

Swoją drogą to ciekawa ta odnowa moralna według Kaczyńskich – temu dać stołek za głosy, tamtemu 500mln na resort w zamian za zmianę zdana… Ehh…