Z kraju 18 Jul 2008

- Nie chciałbym występować jako nauczyciel, czy ktoś kto poucza PiS, ale absurdalność tego ruchu jest tak oczywista, że każdy kto na to spojrzy na chłodno, będzie to widział - skomentował Kamil Durczok, redaktor naczelny “Faktów” TVN, decyzję Prawa i Sprawiedliwości o całkowitym bojkocie stacji TVN i TVN24. - Jak prześledzić historię tego typu zachowań, to wiadomo, kto na tym najbardziej tracił - dodał w rozmowie z Gazeta.pl

- Poczekajmy jeszcze chwilę, mam nadzieję, że sytuacja wróci do normy. Nasze mikrofony i kamery pozostają otwarte na wypowiedzi polityków PiS - powiedział Durczok. Nie chciał oceniać, ani zgadywać powodów, jakie motywowały politykami PiS, zaznaczył jednak, że jako redaktor naczelny “Faktów” nigdy nie widział pisma protestacyjnego od PiS-u przeciwko “brakowi obiektywizmu u dziennikarzy”, jak uzasadnił decyzję przewodniczący klubu Jarosław Kaczyński.

- Dlaczego w takim razie politycy PiS nie chcą dzisiaj stawać przed naszymi kamerami? Zaiste nie wiem - przyznał w czasie rozmowy redaktor naczelny.

Z kraju and Ze świata 4 Jul 2008

Lech Kaczyński będzie wspierał wysiłki rządu w osiągnięciu pozytywnego rezultatu negocjacji w sprawie tarczy antyrakietowej - powiedział dyrektor biura spraw zagranicznych Kancelarii Prezydenta Mariusz Handzlik. - Mimo odrzucenia przez rząd RP najnowszej oferty amerykańskiej w sprawie modernizacji polskiej armii, negocjacje z Polską są kontynuowane - podkreślił Departament Stanu USA.

Premier Donald Tusk ogłosił na konferencji prasowej, że na obecnym etapie rząd uznał amerykańską ofertę w sprawie tarczy antyrakietowej za niewystarczającą. Jak podkreślił premier, w kluczowej sprawie, potrzebie wzmocnienia polskiego bezpieczeństwa, nie osiągnęliśmy w rozmowach z USA zadowalającego rezultatu. Dodał jednak, że nie uważa, by negocjacje zostały zamknięte.

Lech Kaczyński wyraża nadzieję na pomyślne zakończenie negocjacji - powiedział Mariusz Handzlik. Zdaniem prezydenta - jak mówił dyrektor biura - tym negocjacjom towarzyszy dosyć duża dynamika, “ale osiągniecie porozumienia będzie wspólnym sukcesem Stanów Zjednoczonych i Polski”.

Z kraju 17 Jun 2008

o miał być wielki dzień dla podróżnych jeżdżących na trasie Warszawa - Łódź. Podróż miała wreszcie trwać znacznie krócej: tylko półtorej godziny, czyli o blisko 40 minut krócej niż dotąd. W weekend zakończyła się bowiem modernizacja torów na najbardziej zniszczonym odcinku z Łodzi do Skierniewic.

Inauguracja szybkich połączeń skończyła się gigantycznym zamieszaniem. W nocy z niedzieli na poniedziałek koło Skierniewic wykoleiły się cztery wagony pociągu towarowego ze złomem i zablokowały obydwa tory. Przez to na tej trasie doszło do gigantycznych opóźnień. Pociągi musiały jeździć objazdem przez Łowicz i Sochaczew.

Pociąg, który wyjechał z Łodzi o godz. 4.58, do Warszawy Centralnej zamiast o 6.30 dotarł z ponad trzygodzinnym opóźnieniem.

- Słów brakuje. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Z tak dużym opóźnieniem jeszcze nie jechałem - powiedział mi na Dworcu Centralnym jeden z pasażerów feralnego pociągu. Wielu podróżnych spóźniło się do pracy, część musiała odwoływać spotkania. Spóźniały się wszystkie pociągi między Łodzią i Warszawą oraz inne jadące przez Skierniewice, np. z Częstochowy, Opola czy Tomaszowa Maz.

Zablokował się też system informacji na Dworcu Centralnym, za który odpowiada spółka PKP Intercity. Tablica odjazdów w hali głównej pokazywała niemal wyłącznie pociągi spóźnione, np. do Warszawy Wschodniej. Nie wyświetlały się nawet te pociągi, które miały odjeżdżały za pięć minut.

Czy pasażerowie mają szansę na zwrot pieniędzy za bilet, które nawiasem mówiąc, od poniedziałku na trasie Łódź - Warszawa są droższe o 20 proc.?

- Pasażerowie mogą złożyć reklamację w kasie - mówi Łukasz Kurpiewski, rzecznik spółki PKP Przewozy Regionalne. Po chwili jednak nie daje nadziei na pozytywne rozpatrzenie skarg. Według polskiego prawa przewozowego pieniądze zwraca się tylko w przypadku rażących zaniedbań przewoźnika. W tym przypadku spółka kolejowa Przewozy Regionalne nie czuje się winna. Podobnie zresztą jak zawiadująca torami spółka Polskie Linie Kolejowe.

Kazimierz Peryt z PKP PLK zaznacza, że do wykolejenia doszło na prostym odcinku, który nie był teraz modernizowany. Przyznaje jednak, że niedawno wykonywano tam drobne prace remontowe. W spółce PKP PLK nieoficjalnie wskazują jako winnego przewoźnika, czyli PKP Cargo, które przewożą towary. Rzecznik tej spółki Jacek Wnukowski powiedział “Gazecie”, że przyczyny ustali specjalna komisja, która “będzie pracować kilka dni, kilka tygodni albo jeszcze dłużej”.

Około 13.30 w poniedziałek udało się udrożnić jeden z dwóch torów pod Skierniewicami. Drugi tor może być zablokowany jeszcze we wtorek. To oznacza kolejne opóźnienia.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

I pomyśleć, że w czasie wojny niemcy naprawiali u nas tory w kilka godzin…

Żenada.

Z kraju 6 Jun 2008

Szef sejmowej komisji śledczej ds. nacisków władz na śledztwa dotyczące polityków i mediów Andrzej Czuma (PO) oświadczył, że nie widzi przeszkód, by odtajnić protokoły z tajnych przesłuchań.
Po godzinie 12.30 odwołano tajne przesłuchanie prokuratora Ryszarda Pęgala, byłego wiceszefa stołecznej prokuratury okręgowej. Komisja zwolniła go do domu z przyczyn osobistych. Po weekendzie okaże się, na kiedy zostanie wezwany. Odwołano też przesłuchania komisji planowane na poniedziałek. Najbliższe posiedzenie - we wtorek o godzinie 9, gdy w trybie jawnym ma zostać przesłuchany prokurator Cezary Przasnek.

Przed południem komisja przesłuchała w trybie tajnym prokuratora Radosława Wasilewskiego. Nie ujawniono szczegółów jego zeznań.

Po tym przesłuchaniu Czuma powiedział, że w jego ocenie wszystkie dotychczasowe tajne zeznania prokuratorów (łącznie już pięć osób) nie zawierają elementów tajemnicy, których nie można by ujawnić.

Jestem za jak największą jawnością naszych prac i dostępnością ich dla mediów. Moim zdaniem nie ma tu żadnych tajemnic i w najbliższych dniach jeszcze raz tę sprawę przeanalizuję - dodał Czuma, pytany kiedy zatem można się spodziewać odtajnienia stenogramów.

Odnosząc się do zarzutu posłów PiS Arkadiusza Mularczyka i Jacka Kurskiego, którzy twierdzą, że Czuma uchyla wszelkie pytania “niewygodne dla Platformy Obywatelskiej i ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego” (tym Mularczyk uzasadnił swe wyjście z tajnego posiedzenia komisji; Kurski od rana w nim nie uczestniczył), szef komisji odparł, że “uchylał tylko te pytania Mularczyka, które były od rzeczy”.

- Nie wszystkie jego pytania oddalałem, ale gdy pan poseł Mularczyk zaczął - w ramach badania osobowości prokuratora Wasilewskiego - pytać go o sprawy sprzed kilku dni czy tygodni. Nasza komisja bada, czy były naciski w latach 2005-2007 - podkreślił Czuma dodając, że także zarzut posłów PiS o obradowaniu komisji nie mającej kworum jest chybiony, bo regulamin sejmowy stanowi, że kworum w komisji to 30 procent jej stanu - a co najmniej trzech z siedmiu członków zawsze uczestniczy w posiedzeniu.

- Te zarzuty można wytłumaczyć wzrastającą nerwowością posłów z Prawa i Sprawiedliwości, wobec informacji od świadków - dodał Czuma.

Wczoraj na jawnym posiedzeniu komisji prokurator Pęgal potwierdził, że był jednym z dziewięciu prokuratorów, którzy zrezygnowali ze sprawowanych funkcji wobec konfliktu z szefową prokuratury Elżbietą Janicką.

Wówczas Pęgal - pytany przez Mularczyka, czy doświadczył nacisków ze strony władz - odparł, że powie o tym na niejawnym posiedzeniu, bo uważa, że te kwestie są objęte tajemnicą, podobnie jak szczegóły ze śledztw, jakie nadzorował - a było wśród nich postępowanie przeciwko b. ministrowi sportu w rządzie PiS Tomaszowi Lipcowi.

Świadek nie chciał też odpowiadać w trybie jawnym na pytanie Sebastiana Karpiniuka (PO), czy słyszał, że Janicka zakazała mu dostępu do protokołu przesłuchania Lipca, mimo że właśnie Pęgal nadzorował to śledztwo i czy to był bezpośredni powód “utraty zaufania” Janickiej do niego. Potwierdził zaś, że Janicka była p.o. szefem prokuratury dlatego, bo kolegium prokuratorów nie zaopiniowało pozytywnie jej kandydatury.

Dzieje się, dzieje :)

Z kraju 5 Jun 2008

Obecny rok będzie ostatnim rokiem poboru do zasadniczej służby wojskowej - powiedział minister obrony Bogdan Klich, który wizytował w Lublinie III Brygadę Zmechanizowaną.

Tegoroczny pobór jest ostatnim poborem, a wcielenie grudniowe w ramach tegorocznego poboru, będzie ostatnim - powiedział Klich na konferencji prasowej zorganizowanej na lubelskiej starówce.

W ramach ochotniczej służby zawodowej pozostawiamy sobie furtkę na wypadek - odpukać - jakiegoś konfliktu zbrojnego. Gdyby bezpieczeństwo naszego kraju zostało poważnie zagrożone, na tak zwany “czas w” będzie odwieszenie poboru - zaznaczył minister.

Klich powiedział, że przygotowana nowelizacja ustawy o powszechnym obowiązku obrony, przewiduje m.in. nabór do służby nadterminowej, która umożliwi przejście do służby zawodowej.

Ponadto podwyższamy górny próg wiekowy dla żołnierzy, którzy w tej służbie nadterminowej mieliby się znaleźć z 25 do 30 lat. Licząc na to, że w związku z tym większa liczba osób się zdecyduje na przyjście do wojska - dodał minister.

Jak zaznaczył, w służbie nadterminowej będą mogli służyć żołnierze rezerwy. Minister dodał, że około połowa tych, którzy zgłaszają się z własnej woli do służby w wojsku to rezerwiści. Najwięcej takich zgłoszeń jest na Lubelszczyźnie.

Nowelizacja ma też umożliwiać skrócenie do trzech miesięcy zasadniczej służby wojskowej, a po jej odbyciu możliwość płynnego przejścia do służby nadterminowej.

Klich zapowiedział także zmianę ustawy o służbie żołnierzy zawodowych. Nowela ma wprowadzać wsparcie i ochronę prawną dla tych żołnierzy, którzy w trakcie wykonywania swoich obowiązków byliby podejrzani o popełnienie przestępstwa. Taki żołnierz może liczyć na wsparcie finansowe i pomoc prawną ze strony ministerstwa obrony narodowej - zaznaczył Klich.

Dodał, że MON opłaca koszty wynajęcia pięciu obrońców żołnierzy podejrzanych w sprawie Nangar Khel. To jest jednorazowa decyzja. Nowelizacją chcemy to wprowadzić jako zasadę - dodał Klich.

Ponadto nowelizacja ma zrównywać poziom świadczeń otrzymywanych przez rodziny żołnierzy, którzy zginęli w czasie wykonywania swoich obowiązków na misjach poza granicami, jak i w kraju.

Klich zapowiedział także zmiany w polityce kwaterunkowej i wprowadzenie ekwiwalentu mieszkaniowego. Oficer otrzymywałby przydział kwatery, natomiast podoficer, szeregowy zawodowy miałby wybór - mógłby otrzymać wskazanie do konkretnego zakwaterowania albo gotówkę, ekwiwalent zakwaterowania - powiedział minister. (sm)

dalej